Strach osiągnął swoje apogeum w ostatni wtorek, 7 marca, kiedy rakiety wystrzelone przez kongijskie wojska stacjonujące na terenie posiadłości salezjańskiej i jej północnych obrzeżach dosięgnęły miasta Karuba, oddalonego o około 30 km od domu salezjańskiego, doprowadzając do ofiar wśród spokojnych rolników z okolicy. Przeciwna strona z Karuby odpowiedziała ogniem artyleryjskim, obejmując swym zasięgiem również teren salezjański.
Według relacji zamieszczonych w “JAMBO VIJANA”, piśmie wydawanym przez młodzież z delegatury wschodniej inspektorii Afryki Środkowej (AFC-EST), w wyniku tych działań jedna osoba zginęła, a dwie zostały ranne, a ludność zamieszkująca obszar salezjański, który również stał się celem obstrzału, rzuciła się do ucieczki, siejąc panikę i spustoszenie. 415 dzieci i młodzieży ze szkół salezjańskich oraz 23 nauczycieli natychmiast uciekło z Shashy. Uczyniło to również 250 rodzin plantatorów i 20 pracowników plantacji. 623 rodziny przesiedleńców, czyli prawie 5000 osób, w pośpiechu opuściły swoje prowizoryczne schronienia, jakie mieli na ziemi salezjańskiej. W najbliższym ośrodku zdrowia nie ma personelu medycznego. Sytuacja jest bardzo trudna we wszystkich strefach wojny, co powoduje masowy exodus ludzi i zacięte walki. Podjęte wysiłki związane ze stabilizacją tych ludzi napotkały kolejne zagrożenie, które całkowicie zakłóciło życie wysiedlonej ludności.
Salezjanie z Shashy – ks. Kizito Tembo, odpowiedzialny za placówkę, ks. Pierre Ndaie, diakon Evariste Mbula i asystent René Sungura – dotarli przed południem w środę 8 marca i i znaleźli schronienie w salezjańskim ośrodku “Don Bosco Ngangi” w Gomie, około 40 km w kierunku północno-wschodnim.
Ks. Tembo ze swej strony żywi nadzieję, że wkrótce sytuacja się poprawi i wszyscy przesiedleńcy będą mogli wrócić do Shashy.