Jezus nie nauczyłby się, kim jest ojciec, jak z nim rozmawiać i słuchać go, darzyć szacunkiem i zaufać mu... gdyby nie było świętego Józefa. Jak sądzimy, kogo jeszcze mógł nazwać mały Jezus „Abba” po raz pierwszy? Czyż nie był mu posłuszny (Łk 2,51)? Czyż nie był u jego boku, aby uczyć się zawodu (Mk 6,3)? Tak więc, jeśli dzięki „tak” Maryi (Łk 1,38) Jezus miał matkę, to również dzięki „tak” Józefa (Mt 1,24) Jezus miał także ojca, przy boku którego po ludzku nauczył się być jego synem.
Z pewnością Józef był w stanie wypełnić wzniosłą misję wychowywania Jezusa dzięki szczególnemu darowi od Ojca Niebieskiego” (Ef 3,15). Ale tak samo pewne jest to, że włożył w to całego siebie: dzięki swojej wierności powierzonej mu misji Jezus mógł dostrzec w Józefie odbicie tego Ojca, który wie, czego potrzebuje jego syn, zanim go poprosi (Mt 6,8-32; 7,11).
Musimy przyznać, że niewiele wiemy o świętym Józefie. Zgodnie z tym, co mówią Ewangelie, był potomkiem Dawida (Mt 1,20; Łk 1,27; 2,4). Był zaręczony i poślubił Maryję (Mt 1,18-19,24-25; Łk 1,27). Chociaż go nie począł (Mt 1,20), był ojcem Jezusa (Mt 1,16-25; Łk 2,51; 3,23) i uprzywilejowanym świadkiem początków jego życia ( 2,16; Mt 2,1-12). Pracował jako cieśla (Mt 13,55; Mc 6,3) i wyemigrował ze swoją rodziną (Mt 2,13-15). Był mężem sprawiedliwym (Mt 1,19) i pobożnym Żydem (Łk 2,21-22,39,41-50), którego Bóg prowadził w decydujących momentach życia, czyniąc to poprzez sny (Mt 1,20; 2,13,19,22). Ale być może to, co najbardziej zadziwia, w porównaniu z innymi figurami ewangelicznymi, to to, że nie mamy ani jednego słowa przez niego wypowiedzianego... I pomyśleć, że syn stał się głosicielem!
Wszyscy możemy znaleźć w tym świętym człowieku przykład, orędownika, wsparcie i przewodnika... Tym bardziej tatusiowie!
Przede wszystkim dlatego, że ojcem mężczyzna się nie rodzi, ale się staje. Dzisiaj to uczenie się bycia ojcem jest skomplikowane. Po drugie, ponieważ dzieci często odczuwają, że nie mają ojców, nawet jeśli ich mają. Numery 176-177 Amoris laetitia o tym właśnie mówią: w wielu społeczeństwach postać ojca jest symbolicznie wypaczona lub wyblakła; jego autoryt jest postrzegany z podejrzliwością; jego rola została zakwestionowana.
W tym kontekście, jak mówi psychoanalityk Massimo Recalcati w swojej książce Il complesso di Telemaco, koniecznie trzeba przywrócić autorytet ojca. Nie chodzi tu o “ojca-pana”, autorytarnego i cenzorskiego, ale o “ojca-świadka”, wyraźną i określoną obecność mężczyzny, który, wraz z matką, jest blisko dzieci w ich rozwoju, ukazuje im horyzonty, towarzyszy z miłością i stanowczością, przyjmując na siebie odpowiedzialność za przekazywanie im dziedzictwa życia i wiary. Papież Franciszek mówi o tym w swoim liście Patris Corde: “świat potrzebuje ojców” i dodaje “również Kościół”. Niech w tym Roku jemu dedykowanym Święty Józef nam pomoże odkryć na nowo te ojcowskie figury, których potrzebujemy.